2009-05-29 07:19:57
żal
Jakoś tak dziwnie. Pusto. Cicho.
Robię śniadanie i nikt nie miauczy, żeby mu też dać jeść. Siadam do komputera i nikt mi się nachalnie nie pcha na kolana. Wracam do domu i nikt nie leci do mnie z zadartym ogonkiem. I nikt nie mruczy jak traktor, żeby go podrapać za uszkiem.
Wczoraj po 9 miesiącach choroby Kubuś zdecydował się odejść do kociego nieba.
skomentuj (3)
2009-02-02 14:57:00
Pan kotek jest chory
Od września wiele się działo w kwestii samopoczucia mojego Kuby. Najpierw była szybka akcja ratunkowa, bo chudł z nia na dzień i z dnia na dzień miał coraz gorsze wyniki. W końcu, jak już jedną łapą był w kocim niebie, najróżniejszymi rarytasami udało mi się go podtuczyć z niecałych trzech kilo do nieco ponad czterech, a regularnym przepłukiwaniem kroplówkami obniżyć mu poziom mocznika z 1000 do "zaledwie" 200% normy. Tylko ta kreatynina nieubłaganie coraz wyższa, aż osiągnęła pułap, od którego mówi się o czwartej, najgorszej fazie choroby.
Później miewał lepsze dni i miewał gorsze. Do leczenia tak się przyzwyczaił w międzyczasie, że w trakcie kroplówki potrafi położyć mi się na kolanach i mruczeć w najlepsze. Tylko że dziś znowu chudnie z dnia na dzień i z dnia na dzień ma coraz gorsze wyniki. Z kolan mi praktycznie nie schodzi i chociaż ciągle jeszcze je, pije, przytula się i pomrukuje, to jednak mocno jest osowiały. I nie wiem, czy pogorszenie jego stanu znowu jest tylko chwilowe, czy tym razem już naprawdę powoli gaśnie.
Nie wiem też, jak dalej będzie przebiegać jego choroba. Nie wiem, jak będzie odchodził - czy po prostu któregoś dnia zaśnie, czy może będzie się męczył i cierpiał. Jeśli będzie cierpiał, to nie wiem, jak długo mu pozwalać na to cierpienie. Nie wiem, skąd będę wiedzieć, czy to już ten moment, czy jeszcze nie. Nie wiem, czy mam prawo o tym decydować i czy mam prawo nie podejmować takiej decyzji. Nie wiem, czy nie powinnam zaprzestać dalszych badań kontrolnych, które są dla niego mocno stresujące, skoro jedyny efekt tych badań jest taki, że wiem o postępach w chorobie. Bo nic więcej, niż robię w kwestii jego leczenia, zrobić już nie mogę. Nawet nie mogę mieć nadziei. Mogę tylko czekać.
skomentuj (3)
2009-01-30 17:52:35
Mantra na dziś
Jeszcze kiedyś wstanę i gdzieś w podróż ruszę
Nie wrócę nad ranem, bo już nic nie muszę
I może w posadach ziemi nie poruszę
Ale tak się składa, że już nic nie muszę
Mogę trzasnąć drzwiami, wyjść kiedy się duszę
Wzruszyć ramionami, bo już nic nie muszę
Głośno krzyczeć mogę, płakać gdy się wzruszę
Zgubić słuszną drogę, bo już nic nie muszę
I o racje swoje kopii już nie kruszę
Świata się nie boję, bo już nic nie muszę
Jeśli sie nie skusisz, to ja cię nie zmuszę
Bo ty nic nie musisz, tak jak ja nie muszę
Milutkie trzy słowa, jak miód na mą duszę
Powtarzam od nowa, że już nic nie muszę
[Grażyna Szałkowska]
Reszta jest milczeniem...
skomentuj (0)